Zajrzeli¶my dzisiaj tu i tam. Tu, to znaczy na bagna i tam, znaczy te¿ na bagna.
Czyli krótko mówi±c, namówi³em Gosiê i ruszyli¶my do Parku. Zasady proste, jedziemy samochodem do
Goni±dza "Carskim Traktem", ja czasami mogê wysi±¶æ, natomiast Gosia nie traci ciep³a i zostaje
w aucie. Poranek by³ taki, ¿e jeszcze doje¿d¿aj±c do £om¿y mia³em powa¿ne w±tpliwo¶ci,
czy nie zawróciæ do domu. ¦nieg, ch³ód, pochmurno i ¶lisko. Ale za £om¿± ju¿ inny ¶wiat - s³oñce
i miejsca bez ¶wie¿ego ¶niegu. Czyli idea³. Jedziemy dalej. Ba³em siê, ¿e sobota spowoduje
tradycyjny zryw do wycinki, a to w konsekwencji przep³oszy ³osie w miejsca niedostêpne.
Dzisiaj jednak drwali jakby mniej.
Pierwszy powa¿ny przystanek ko³o zjazdu do Suchej Barci.
Na³ogi wyci±gnê³y mnie na zewn±trz auta, bo w ¶rodku nigdy nie palê. Patrzê pod nogi,
a tu ¶wie¿utkie ¶lady watahy wilczej, która prawdopodobnie nied³ugo przed nami przekroczy³a drogê.
Nawet poczu³em w sobie ¿y³kê tropiciela i poszed³em za nimi. Bardzo, ale to bardzo zale¿a³o
mi aby zobaczyæ wilka. Do tej pory mia³em okazjê tylko raz i w³a¶ciwie pó¼nym wieczorem,
tak ¿e na sto procent nawet nie jestem pewien. A tu ca³a wataha, przelecia³a pewnie przed chwil±.
¦wie¿e ¶lady w kopnym ¶niegu. Po chwili zda³em sobie sprawê, ¿e w aucie na szosie zosta³a moja ¿ona
( nie trac±ca ciep³a) i z lekk± konsternacj± wróci³em. Kto wie, jakie wilki mog³yby siê na ni±
samotn± tam rzuciæ. Basiory i wadery musz± zaczekaæ, przyjdzie czas. Chwilê potem, pierwsze
spotkanie z ³osiami. Przebieg³y ³adnie, mo¿e wilki je pogna³y? Kilka fotek i dalej jazda.
"Carski..." nie przyniós³ wiêcej rewelacji, wiêc postanowi³em przelecieæ jeszcze przez Osowiec,
na drogê do So¶ni. I te¿ warto by³o. Kilka ³osi przy poboczu. Co jednak próbowa³em co¶ pstrykn±æ,
to zwierzêta pierzcha³y.
Pó¼niej szybki powrót i gor±cy posi³ek w Bartlowi¼nie. Tutaj nawet moja
szanowna ma³¿onka opu¶ci³a samochód. Bardzo urokliwe miejsce i mi³a obs³uga, a ¿urek z borowikami
paluszki lizaæ.
No i powrót. S³oñce niziutko. Mo¿e zd±¿ymy jeszcze na zachód, na Bagno £awki.
I zd±¿yli¶my. Piêkne z³ote szuwary i lataj±ce myszo³owy w³ochate. ¦licznie, widoczki pierwsza klasa!
A w koñcu stop. Ko³o samej drogi, ¿eruj±ca klêpa z m³odym. Wspania³a i pe³na ufno¶ci.
Pozowa³a wraz z dzieckiem, jakby spodziewa³a siê, ¿e tylko popatrzymy i nie zrobimy jej krzywdy.
To chyba moje ³osiowe zdjêcia ¿ycia. Zamieszczam kilka, bo naprawdê warto spojrzeæ. Szkoda tylko,
¿e s³oñce w oczy, ale i tak spotkanie super. Pstryka³em, a¿ do zupe³nego zdrêtwienia palców.
Mróz ju¿ dochodzi³ do jedenastu stopni, a przecie¿ nie bêdê zak³ada³ na przywitanie z ³osiami
rêkawic. "Bliskie spotkanie..." czas by³o zakoñczyæ. Odjechali¶my, a ³o¶ki zosta³y, gryz±c dalej
swoje ulubione ga³±zki.
Potem, ju¿ tylko wspólne dzielenie siê wra¿eniami. Najwiêksze piêkno
zabra³em jednak ze sob± do domu. Takich nó¿ek nie ma ¿aden ³o¶ na ¶wiecie. Warto je chroniæ przed
zimnem, nie wysiadaj±c z samochodu, zw³aszcza gdy w takim stroju jedzie siê nad Biebrzê.
To by³a prze¶liczna sobota. Wszystko w jednym...aucie!